Witajcie :)
Znów mnie dzisiaj poniosło i kupiłam kolejny lakier z Inglota. Jest to lakier nr 969 z pastelowej kolekcji w kolorze, jakby to ująć, jasnej letniej zieleni z odrobiną perły (albo mi się wydaje). Oczywiście zdjęcia trochę przekłamują kolor i gdy chciałam zrobić zbliżenie stawał się bardziej niebieski, a to nieprawda.
Urzekła mnie ta barwa, a właściwie jakbym mogła, to kupiłabym z 90% lakierów z Inglota (nie mówiąc o innych), bo większość mnie kręci;).
No sami popatrzcie i oceńcie.
A jeśli chodzi o aplikację, to wyjątkowo trudno było mi pomalować nim paznokcie. Jakoś się ciągnie i robi smugi, ale nie wiem czy muszę go lepiej "rozgryźć" czy trochę jest nieświeży (w to wątpię). Myślę też, że pędzelek jest trochę nie taki jaki powinien być. Ja wolę te grubsze i płaskie, a tu mamy jak zwykle cienki pędzelek, którym trzeba się namachać, aby pokryć "trudnym" lakierem "trudne" paznokcie.
Pozdrawiam lazurowo ;)
Witajcie:)
Z końcem zimy zdarzyło mi się odwiedzić salon Spa w moim mieście, gdzie skorzystałam z sesji zabiegów na twarz z udziałem kwasu migdałowego. Jako, że mam cerę problematyczną, z przebarwieniami, bardzo te zabiegi mi pomogły, choć niestety rodzaj cery się przez to nie zmienił bo i po prostu nie mógł. Takie cuda się nie zdarzają.
W tymże Spa zaopatrzyłam się okazyjnie w trzy produkty do ciała firmy Organique.
Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tą marką, więc jest okazja by co nieco sprawdzić.
Póki co cieszę oko i nos, bo zapachy są przecudne, ale najpierw muszę skończyć to co jest obecnie w używaniu.
Oto skarby z Organique:
Co myślicie o tej marce? Znacie, używacie?
Pozdrawiam pachnąco;)
Witajcie:)
Kto tu zagląda, ten wie, że jestem totalnie pogrążona w inglotoholizmie.
Nie potrafię się mu oprzeć.
Ostatnio dodałam więc do mej małej kolekcji cztery nowe cienie do powiek.
Jak pewnie wiecie, cienie z Inglota są ładne, trwałe, nie osypują się itp. itd. Są po prostu najlepsze (wg mnie oczywiście). No i polskie!
Oto one:
- błękitny 367
- różowy beż/beżowy róż 341
- brudny beżowy brąz 344
- perłowy turkus 413
A to puder w kamieniu 3- kolorowy. Tak aksamitny, że musiałam go mieć. Ładna puderniczka z lusterkiem przyda się do torebki :)
A Wy jakie cienie lubicie najbardziej?
Pozdrawiam:)
Witajcie :)
Moja przygoda z pędzlami zaczęła się niedawno. Jeśli ktoś tu zaglądał, to może zauważył wpis o pędzlach. Nie ma tam jednak informacji o moich przeulubionych z Real Techniques. Długo wahałam się czy zainwestować kilka złotych więcej i kupić porządne pędzle.
Kilka mądrych osób pisze, że lepiej mieć dobre pędzle a słabsze kosmetyki niż odwrotnie. I ja się z tym zgadzam w całej rozciągłości ;)
Pędzle te zaprojektowano przy współpracy z Samanthą Chapman - znaną brytyjską wizażystką i make-up artist (znana gł. z kanału na YT "Pixiwoo"). Pędzelki zostały wykonane z syntetycznego, dwukolorowego włosia zwanego taklon,
przyciętego na odpowiedni kształt i długość. Włosie charakteryzuje się
doskonałą sprężystością i miękkością. I co bardzo ważne - nie wypada. Trzonki pędzli na
końcach posiadają wygodne, antypoślizgowe tworzywo, dzięki któremu nie
wyślizgują się z dłoni podczas pracy. Odpowiednio wyprofilowany spód
trzonka w przypadku dużych pędzli umożliwia postawienie ich. Aplikacja cieni, różu, pudru czy podkładu to prawdziwa przyjemność.
Można je kupić w zestawach, które zapakowane są w świetne etui (przydatne np. w podróży) lub pojedynczo. Na każdym jest zapis z ewentualnym przeznaczeniem, ale mają one wiele zastosowań, nie tylko to wskazane w nazwie, oczywiście ;)
Ja kupiłam 2 zestawy i 3 pojedyncze pędzle, i nie chcę innych.
Z czasem pewnie jeszcze coś sobie dokupię, zwłaszcza że mam już swój ulubiony sklep z nimi.
Oto mój zbiór pędzli Real Techniques by Samantha Chapman :
Baaardzo je lubię, bo są naprawdę świetne. Właściwie nie używam już żadnych innych wcześniej zakupionych. Na pewno wiele z Was je zna więc nie będę się tu już o nich rozpisywać, a jeśli ktoś ma pytania to chętnie odpowiem.
Pozdrawiam ciepło :)
Witajcie :)
Ostatnimi czasy ciągle natykam się na reklamę różnych produktów z Yves Rocher.
Postanowiłam więc zajrzeć na stronę sklepu internetowego tej firmy i pomyślałam, że może na coś się skuszę.
Kilka rzeczy wpadło mi w oko, ale nie to żebym musiała je mieć, tym bardziej że koszt przesyłki to ok. 25 zł. No kwota, szok!
Ale jakież było moje zaskoczenie, gdy zerejestrowawszy się na tejże stronie otrzymałam bonus w formie gratisowej przesyłki oraz prezentu niespodzianki i jednego prezentu z trzech do wyboru.
No cóż zamówiłam kilka produktów i będę sprawdzać jak się spiszą i czy są warte uwagi.
Oto one:
Malinowy żel pod prysznic i do kąpieli Szampon przeciw wypadaniu włosów
Szampon i odżywka odbudowujące z olejkiem jojoba

A to wspomniane bonusy: woda Zielona herbata oraz krem niwelujący oznaki zmęczenia.
Jestem zadowolona z tych zakupów, bo to dość fajne produkty, a koszt niewielki. Jednak czy się sprawdzą, muszę je trochę poużywać i ocenić.
Pozdrawiam :)