niedziela, 15 czerwca 2014

Essie russian roulette

Witajcie :-)

Dziś całkiem króciutki wpis.
Chciałam pokazać czerwień idealną, a przynajmniej dla mnie w tym momencie poszukiwań wśród wielu różnych czerwieni lakierowych.

Jest nią tytułowa russian roulette z Essie. Oprócz pięknego odcienia czerwieni posiada też wspaniałą konsystencję, szeroki pędzelek, dzięki czemu na idealne pokrycie paznokcia wystarczy jedna warstwa.
Nie wiem czy wszystkie lakiery, odcienie Essie są tak dobre, ale mój egzemplarz jest naprawdę świetny.
Mam nadzieję, że tak pozostanie do końca buteleczki.

Pozdrawiam ciepło;-)

sobota, 17 maja 2014

Konkurs u Kosmetyczki Pełnej Cudów :)

Witajcie :)

Zapraszam wszystkich chętnych do zajrzenia do Kosmetyczki Pełnej Cudów.
Jest to blog, na którym znajdziecie wiele ciekawych recenzji fajnych, godnych uwagi kosmetyków :) 
Gospodyni bloga zorganizowała konkurs , w którym do wygrania jest Apple iPad Shuffle :)
Ja chętnie wezmę udział i Was także serdecznie zapraszam :)




niedziela, 4 maja 2014

7 Day Scrub Cream Rinse-Off Formula od Clinique

Witajcie :)


     Czy wszyscy doceniamy dobroczynne działanie peelingów, czy raczej uważamy ich stosowanie za zwykłą stratę czasu. Niemożliwe! Bezsprzecznie i kategorycznie należy pamiętać, że aby cieszyć się pięknym wyglądem skóry nie można zapomnieć o jej regularnym złuszczaniu.
Peeling to rozpuszczanie, ścieranie, czyli po prostu usuwanie martwych i zrogowaciałych komórek naskórka. Może być stosowany np. przy zmianach wywołanych starzeniem się skóry: zmarszczki, przebarwienia, zwiotczenie, suchość skóry.
Celem peelingu, bez względu na to czy jest to np. peeling mechaniczny czy enzymatyczny, jest usunięcie obumarłych komórek. Usuwając i złuszczając wierzchnią warstwę naskórka przyspieszamy jego odnowę. Zawarte w peelingach np. alfa-hydroksykwasy powodują zmniejszenie rogowacenia naskórka. Innym istotnym efektem działania peelingu jest ułatwianie substancjom czynnym wniknięcia w głębsze warstwy naskórka. Dlatego używając peelingu ułatwiamy penetrację przez naskórek substancjom biologicznie czynnym zawartym w kosmetykach np. w maskach, serum, kremach. Efektem stosowania peelingów jest widoczna poprawa kondycji skóry. Skóra staje się gładka, uzyskuje zdrowy koloryt, a i spłyceniu ulegają drobne zmarszczki. 






















Stąd wniosek, że peelingi odmładzają. Ja używam na co dzień peelingów, choć z regularnością bywa różnie. 
Ostatnim moim ulubieńcem stał się 7 Day Scrub Cream Rinse-Off Formula od Clinique. 


















Od producenta:
7 Day Scrub Cream Rinse-Off Formula - rozpuszczalny w wodzie krem-peeling do codziennego stosowania. Delikatny krem do spłukiwania oczyszczający i wygładzający skórę oraz redukujący delikatne zmarszczki. Pozostawia skórę idealnie czystą. Chroni przed powstawaniem wyprysków. Umożliwia bardziej efektywne nakładanie kosmetyków do makijażu.Usuwa szorstki, łuszczący się naskórek i wygładza skórę. Pomaga zredukować drobne zmarszczki. Toruje drogę preparatom nawilżającym. Produkt odpowiedni dla wszystkich typów skóry.

















Producent zaleca codzienne stosowanie preparatu, ale ja nie czuję takiej potrzeby, a właściwie wykręcę się przede wszystkim brakiem czasu. Przeznaczony jest on dla wszystkich rodzajów skóry z wyjątkiem cery bardzo wrażliwej. Ja mam cerę mieszaną w stronę suchej, raczej mało wrażliwą, skłonną niestety do wyprysków, więc ten preparat jest jak najbardziej dla mnie.



Peeling 7 Day Scrub, jak obiecuje producent, faktycznie wygładza i oczyszcza skórę. Posiada granulki, które porządnie złuszczają naskórek, co pozwala dłużej zachować efekt wygładzenia, a kremowa baza działa jako bariera ochronna przy złuszczaniu skóry. 
Ma on właśnie konsystencję gęstego kremu, dlatego nie spływa z twarzy, utrzymując się na niej bez problemu i dając świetnie rozprowadzać. 

Efekt, jaki przynosi ten preparat, jak dla mnie, jest świetny. Moja skóra jest super gładka, nieco rozjaśniona i bardzo dokładnie oczyszczona. Nigdy wcześniej pod wpływem żadnego peelingu moja skóra twarzy nie była tak czysta. Dzięki niemu cera jest lepiej, dogłębniej przygotowana do aplikacji kolejnych kosmetyków pielęgnacyjnych, a skóra je po prostu chłonie. Jest to dość porządny zdzierak i dlatego czuję i widzę jakby każdy por był czyściutki. 
Przy jednej aplikacji zużywam niewielką ilość peelingu. Jest on więc bardzo wydajny. Opakowanie zawiera 100 ml produktu, na którego zużycie mamy aż 24 miesiące. 
Dostępny jest w perfumerii Douglas, Sephora, clinique.pl

Polecam wypróbować go każdemu.


Pozdrawiam;)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Cheek pop peach pop Clinique

Witajcie :)

     Wiosna za oknami, wiosna w sercu, wiosna na twarzy :). Tak jest, a przynajmniej powinno być. Tym samym wiosennie przyszła do nas nowość od Clinique, róż do policzków w formie pięknej gerbery w 4 pięknych kolorach: Ginger pop, Peach pop, Berry pop oraz Plum pop. 
Jak piszą znawcy tematu, rumieńce są w modzie, a róże pop w naturalnych kolorach dają policzkom naturalny efekt delikatnego zarumienienia.











 Róż, który ja szczęśliwie posiadam, i który chyba najbardziej mogę nazwać "moim", to kolor Peach pop. Jest to świeża brzoskwinka/koral z lekkim, bardzo subtelnym różem. 
Forma różu jest prasowana, lecz jedwabista i jakże lekko dająca się aplikować, niemalże jak kremowa, musowa. Efekt jest niezwykle delikatny, świeży, promienny. Jednym słowem przepiękny. Policzki dzięki niemu mają naturalny rozświetlony rumieniec.


A szata Peach pop jest po prostu ujmująco słodka, bo jak zapewne wszystkim już wiadomo i jak wspomniałam na wstępie, jest to mała gerbera z dokładnie zarysowanymi płatkami umieszczona w małym plastykowym, przeźroczystym opakowaniu (3,5 g), gdzie na wieczku widnieje nazwa marki. 
Efekt na poliku można oczywiście stopniować. Jeśli ktoś woli mocniejsze barwy, to użyje go po prostu więcej. Blenduje się doskonale, więc krzywdy nikt sobie nim nie zrobi. 
Peach pop w mnogości swych zalet ma jeszcze tę, że nie ściera się wciągu dnia, nie blednie, jest boski od świtu po zmierzch. Polecam go wszystkim.

Dostępny jest na clinique.pl, Sephora i wybrane Douglas.







A poniżej mały bonus w postaci przepięknego limonkowego cienia Clinique, którym obdarzyła mnie Agata z Beauty Icon :)







Pozdrawiam wiosennie;)